piątek, 3 grudnia 2010

Moja mała apokalipsa


Ten tydzień na pewno nie należy do najlepszych. Najpierw awaria moich jedynych zimowych butów zmusiła mnie do nieplanowego wydatku i zakupu pierwszych kozaków na lekkim obcasie. Przez kolejne trzy dni z rzędu próbowałam oszacować  czy jest za zimno na rower i  wczoraj oficjalnie się poddałam. Teraz muszę na nowo przyzwyczaić się do chodzenia lub co gorsza do komunikacji miejskiej, która w Holandii kosztuje majątek i jakoś nigdy nie jedzie dokładnie w tym kierunku, w który potrzebuję się znaleźć. Ale najgorsze stało się wczoraj w nocy! Moje kaloryfery, moje cudowne centralne ogrzewanie zepsuło się i jak się okazało moja administracja wykazuje podobną opieszałość w podjęciu próby ich naprawy jak administracja kamienicy w Krakowie w czasie ubiegłorocznego zamarznięcia rur! Ostatni mit upadł! Dziś w nocy - z tego co widzę za oknem - zamarzły kanały! Apokalipsa nadchodzi! Czas wracać!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz