Śnieg jest taki sam, temperatura taka sama ale doznanie chłodu silniejsze – nie wiem jak to działa, ale tak właśnie jest!
Rozczarowujące zwłaszcza, że decyzję o wyjeździe z Polski podjęłam doświadczona ubiegłoroczną zimą kiedy to z powodu patologicznych mrozów zamarzły mi rury i stwierdziłam, że drugi raz tego nie przeżyję! Gdybym nie była tak leniwa i uczyła się była języków byłabym teraz we Włoszech albo na półwyspie iberyjskim. A tak jedyną rozsądną opcją wydawała mi się Holandia kraina wiecznie zielonych łąk, na której wypasane są szczęśliwe krowy dające zdrowe mleko z którego wytwarzana jest gouda! Niestety ten obraz jest tak samo fałszywy jak i oczekiwanie, że Gouda powinna być każdym sklepie spożywczym! Jedynym profitem z tego wyjazdu jest centralne ogrzewanie, które utrzymuje w moim pokoju stałą, niemal tropikalną (na warunki krakowskie) temperaturę 25 stopni Celsjusza.
Do tego zupełnie odwykłam od chodzenia i nie potrafiłam odmówić sobie powrotu do domu na rowerze mimo, że prawie przypłaciłam to życiem. Za to pierwszy raz od czasu mojej rowerowej przygody z Amsterdamem widziałam tak uważnych i bezpiecznie jeżdżących rowerzystów: nikt mnie nie wyprzedzał, nikt nie jechał rozmawiając jednocześnie przez telefon lub pisząc smsa. Ale to fakt byłam jedną z nielicznych osób, które zdecydowały się wsiąść dzisiaj na rower.
I jedynymi osobami, które cieszą się z padającego śniegu są oczywiście Grecy, Hiszpanie, Włosi i Azjaci - ale oni jeszcze nie wiedzą, że zima to zło!
I Olga proszę nie pisz mi, że Ty możesz sobie co najwyżej pomarzyć o zimie, bo widziałam Twoje zdjęcia, na których wracasz z imprezy bez skarpet i domyślam się, ze temperatura na Twoim kontynencie jest dużo bardziej dodatnia niż w Europie północnej :)
Rozczarowujące zwłaszcza, że decyzję o wyjeździe z Polski podjęłam doświadczona ubiegłoroczną zimą kiedy to z powodu patologicznych mrozów zamarzły mi rury i stwierdziłam, że drugi raz tego nie przeżyję! Gdybym nie była tak leniwa i uczyła się była języków byłabym teraz we Włoszech albo na półwyspie iberyjskim. A tak jedyną rozsądną opcją wydawała mi się Holandia kraina wiecznie zielonych łąk, na której wypasane są szczęśliwe krowy dające zdrowe mleko z którego wytwarzana jest gouda! Niestety ten obraz jest tak samo fałszywy jak i oczekiwanie, że Gouda powinna być każdym sklepie spożywczym! Jedynym profitem z tego wyjazdu jest centralne ogrzewanie, które utrzymuje w moim pokoju stałą, niemal tropikalną (na warunki krakowskie) temperaturę 25 stopni Celsjusza.
Do tego zupełnie odwykłam od chodzenia i nie potrafiłam odmówić sobie powrotu do domu na rowerze mimo, że prawie przypłaciłam to życiem. Za to pierwszy raz od czasu mojej rowerowej przygody z Amsterdamem widziałam tak uważnych i bezpiecznie jeżdżących rowerzystów: nikt mnie nie wyprzedzał, nikt nie jechał rozmawiając jednocześnie przez telefon lub pisząc smsa. Ale to fakt byłam jedną z nielicznych osób, które zdecydowały się wsiąść dzisiaj na rower.
I jedynymi osobami, które cieszą się z padającego śniegu są oczywiście Grecy, Hiszpanie, Włosi i Azjaci - ale oni jeszcze nie wiedzą, że zima to zło!
I Olga proszę nie pisz mi, że Ty możesz sobie co najwyżej pomarzyć o zimie, bo widziałam Twoje zdjęcia, na których wracasz z imprezy bez skarpet i domyślam się, ze temperatura na Twoim kontynencie jest dużo bardziej dodatnia niż w Europie północnej :)







