wtorek, 23 listopada 2010

O rozrywkach słów kilka


Rozrywki w Amsterdamie  - co oczywiste - nie mogą być takie jak w Krakowie. Nie bez kozery miasto to uznane jest za stolicę dobrej zabawy i łączy się nierozerwalnie z hasłem sex, drugs and rock’n roll. Jednym z przykładów nietypowego podejścia do tematu była przytaczana przeze mnie Gay Night Out, na której to chodziliśmy sporą grupą po klubach gejowskich, tańczyliśmy do przebojów YMCA i Backstreet Boys. Niestety zabawę popsuł mi fakt, że Music Bingo nie opierało się na wiedzy i umiejętnościach, ale na szczęściu, którego niestety w grach losowych mi brak. Ci którzy byli ze mną na regularnym bingo wiedzą, że wpadam w furię kiedy przegrywam  i humor psuje mi się na dobre. No niestety nie wygrałam i tym razem, ale darmowe drinki troszkę osłodziły mi porażkę. Music Bingo polega na tym, że każdy otrzymuje kartę z tytułami piosenek zamiast numerków, DJ puszcza po kawałku i trzeba zakreślić na swojej karcie odpowiedni utwór – byłoby zabawniej gdyby wymagało to zgadywania tytułu piosenki, albo chociaż zaśpiewania fragmentu, niestety dla ułatwienia tytuły były czytane przez prowadzącego  tak, ze nie dało rady ich przeoczyć. W ten sposób najlepsi (ja!), którzy znają cały tekst piosenki I’ll always love you mają niewielkie szanse na wygraną. 

Ale nic, dość tej polskiej goryczy wylewanej na biednych pomysłodawców Music Bingo. Bo oto wczoraj postanowiłam wybrać się na pokaz filmów do jednej z knajp. Poleciła mi ją moja współpracowniczka Amerykanka, reklamując to jako najlepsze miejsce ever. I chyba rzeczywiście tak jest – wygląda trochę jak stary Pies na Jana i coponiedziałkowe pokazy filmów ściągają bardzo dziwnych ludzi. Ponieważ nie zdążyłam zapoznać się dokładnie z programem- byłam zbyt skupiona na tym, aby zapamiętać drogę i ulicę na którą mam dotrzeć – pokaz filmowy był całkowitą niespodzianką. Gospodarzem wieczoru jest podstarzały amerykański hippis w lenonkach, który jest zupełnie niesamowity! Pierwszy filmem był camp classic z 1956 roku The Violent Years Eda Wooda. Film opowiadał o grupie nastolatek, które rabują, gwałcą i zabijają, a przy tym są opłacane przez kontrwywiad sowiecki. Polecam serdecznie!



Po krótkiej przerwie hippis zaprezentował nam drugi film: pierwszy pełnometrażowy film porno Behind the Green Doors. Generalnie wiele w tym filmie było pionierskich elementów: pierwszy seks z czarnoskórym, pierwszy film hard-core szeroko dystrybuowany w Stanach no i gwiazda filmu: Marylin Chambers według wstępu hippisa jako pierwsza wygoliła sobie waginę, uprawiała seks na ekranie z ogromną ilością mężczyzn i z sukcesem obciągała komuś kto miał : „the biggest cock on this time” (niestety nie pamiętam nazwiska tego kogoś).  Oglądanie starych filmów porno w towarzystwie zupełnie obcych ludzi - bezcenne! Niestety nic nie wyszło z zapowiadanej po filmie dyskusji...

6 komentarzy:

  1. ost na wykładzie - i to nie gdzie indziej ale na ujocie! - dowiedziałam się, że behind the green door obok deep throat to jedyne porno w usa, ktore weszło do mainstreamu. a potem wykładowca polecił nam książkę hardcore(http://www.amazon.com/Hard-Core-Pleasure-Visible-Expanded/dp/0520219430), mówiąc że to w prawdziwe o porno, ale tak jakby z antropologicznej perspektywy...

    OdpowiedzUsuń
  2. ale nie oglądaliście prawda? bo okauje się że film jest ciężko zdobyć a marzy mi się Twój DKF z projekcją tych własnie dwóch mainstreamowych pornoli

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdy czytam Twojego bloga to naprawdę zaczynam się intensywnie zastanawiać dlaczego jestem tu gdzie jestem...Na bingo z Tobą nie byłam, ale pamiętam jak się wkurzyłaś gdy przegrałaś w konkursie wiedzy o Paris Hilton xD

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj tak wtedy to pokazałam na całego że nie umiem przegrywać xD a co do Twojego pobytu tam a nie tu to tez sie zastanawiam co Cię podkusiło - tu miałabyś jak w raju!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. ja byłam z barem na bingo. i problem wcale nie polegał na tym, że gdy przegrywałaś to się denerwowałaś, ale że kupowałaś kolejne kupony!!! ps. to jest świetny pomysł na gkf!!! chyba teraz nie mam już żadnej wymówki i muszę przygotować wreszcie jakieś spotkanie...

    OdpowiedzUsuń
  6. Paulinka ponieważ nadal wierze że kiedyś zreaktywujesz swojego bloga, którego byłam oddanym fanem, czasem z nadzieją na niego zaglądam- patrz co tematycznie znalazłam: http://patafizyka.blogspot.com/2009/05/nasze-pamiatkowe-zdjecia-z-przegranych.html

    OdpowiedzUsuń